I ty możesz się sprzedać w internecie (Fot. sxc.hu)
Zaczęło się od 24-letniego Australijczyka, Nicaela Holta, który wystawił cały dobytek na aukcji internetowej, bo chciał zacząć wszystko od początku. Dostał 7,5 tysiąca dolarów. Niewiele, ale na nowy początek wystarczy.
Australijczyk nie jest w stanie powiedzieć, czemu to uczynił. Znudzenie, ciekawość świata, chęć rozpoczęcia wszystkiego od zera. Wszystkiego po trochu. I nawet jestem w stanie to zrozumieć, bo jest coś pociągającego w sprzedaniu całego dobytku i rozpoczęciu całkiem nowego życia, w nowym miejscu, z plikiem dolarów w kieszeni.
Ale przypadek 19-letniej Magdy, o której pisze "Dziennik" to już nie to samo. Zacytujmy:
Polka twierdzi, że cierpi na zaburzenia hormonalne, które powodują u niej chorobliwą otyłość. Rodzice nie pozwalają jej się leczyć, a ona nie ma pieniędzy na wizyty u lekarza. Dziewczyna, która podpisuje się pod e-mailami jako Magdalena Mara, stawia sprawę jasno. Dzisiaj ludzie zgadzają się na bardzo różne rzeczy. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto zechce mi pomóc mówi.
Na pytanie, co jest w stanie dać kupcowi w zamian, 19-latka nie potrafi odpowiedzieć. Czy mogłaby zostać niewolnicą seksualną nowego właściciela? To sprawa między mną a nim, ucina.
Przedstawiciel eBaya zapowiedział w rozmowie "Dziennikiem", że aukcja zostanie natychmiast usunięta. Teraz już nie ma po niej śladu. Ale nad samym tym wydarzeniem trudno przejść do porządku dziennego.
Prof. Kazimierz Krzysztofek, specjalista ds. nowych mediów mówi "Dziennikowi", że oferty tej pani nie należy traktować serio. Dziewczyna znalazła nowatorski sposób na autopromocję. Chce wyjść z cienia, a tak naprawdę ani nie wierzy, ani nie chce, żeby ktoś ją kupił.
Porażające, muszę przyznać. W dobie web 2.0 jest lepiej niż w erze telewizji. Nie ma castingów, więc gwiazdeczką może być każdy. Wystarczy wpaść na wystarczająco oryginalny albo przynajmniej wystarczająco głupi pomysł, a następnie zareklamować się na kilku forach. I interes się kręci.
Sprzedawano już siebie, własne dzieci, młodsze rodzeństwo (oczywiście dla jaj, jakże by inaczej). Teraz pora na niechcianych rodziców. Albo dziadków. Niech żyje lans!
/Pardon/



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz