Dziwaczność tej sprawy zaskoczyła nawet wymiar sprawiedliwości. Prokurator Agneta Karlsson powiedziała Sveriges Radio, że oskarżenie kobiety o gwałt z użyciem przemocy zdarza się krańcowo rzadko.
Oskarżona i jej krewny wtargnęli do mieszkania ofiary, okradli ją na sumę, na nasze, niespełna 400 złotych, a następnie zmusili do "innych czynności seksualnych". Najpierw, pod groźbą noża ze strony napastniczki, musiała zaspokoić jej wspólnika. Następnie - ją.
Zdaniem prokuratury, doszło do czegoś, co "można oceniać jako pełen akt seksualny". Napastniczka odpowie więc za szczególnie brutalny gwałt, kradzież i ograniczenie wolności ofiary.
Ponieważ, jak wiemy, Szwecja jest przodownikiem przemian cywilizacyjnych, niedługo kobiety-gwałcicielki mogą zawitać i do nas.
Co to będzie?
/Pardon/



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz