Ranking powstał na podstawie opinii podróżujących po świecie panów. Czemu tylko panów, nie wyjaśniono. Dla przeciętnego męskiego szowinisty może się okazać dość zaskakujący - ale użytkownicy Travelersa raczej wiedzą, co mówią. Choć jakich używają kryteriów, pozostaje osnute mrokiem tajemnicy.
Poza tym, ranking jestobrzydliwie seksistowski, ociekający stereotypami, niepoprawny politycznie i traktujący kobiety przedmiotowo. Przedstawiamy go z niekłamaną rozkoszą.
1. Sztokholm, Szwecja
Zwycięstwo Sztokholmu to zaskoczenie numer jeden - choć raczej nie dla tych, którzy miasto znają. Zdaniem portalu, Sztokholm jest pełen pięknych kobiet. Do tego stopnia, że wchodząc rano do sklepu ulega sie złudzeniu, że trafiło się na plan reality show "Supermodelki ekspedientkami". Kobiety są miłe, wykształcone i mówią po angielsku bez akcentu. Szwedki, jeśli ktoś lubi ten typ urody, rzeczywiście są bezkonkurencyjne. I bardzo się przez ostatnich 20 lat zmieniły. Są niezwykle elegenckie, zadbane i wyrafinowane.
2. Kopenhaga, Dania
To samo co Sztokholm, ale bardziej sexy. Może mniej szyku, za to więcej spontaniczności i erotyki. Dunki są coraz bardziej wyzwolone, a rodzima branża porno rozkwita.
3. Buenos Aires, Argentyna
Boskie Buenos rzeczywiście jest niezwykle pięknym miastem i światową stolicą hiszpańskiego typu urody. O ile jednak Hiszpanki chodzą w wyciągniętych swetrach i mówią zachrypniętym głosem, Argentynki to kolonialne damy. Ciekawostka: absolutnie wszystkie kobiety chodzą na wysokich obcasach. Czasem wręcz niebotycznych.
4. Warna, Bułgaria
Pełne zaskoczenie - choć nie dla weteranów wypraw maluchem do Złotych Piasków. Upał, wspaniałe plaże, przepiękne kobiety, topless i stringi.
5. Los Angeles, USA
Nic dziwnego - Kalifornia to mekka najpiękniejszych kobiet z całych Stanów, zaś L.A. to jej stolica. Jeśli ktoś lubi amerykański, silikonowo-chirurgiczny typ urody, odruch nieustannego oglądania się na ulicach można jako-tako kontrolować dopiero po pół roku. Ulicami chodzą rzeczywiście niewiarygodne zjawiska. Poza tym, wszystkie słodycze USA - niebywale piękne włosy i olśniewająco białe uśmiechy.
6. Moskwa, Rosja
Zaskoczenie numer trzy - chyba że ktoś w Moskwie był. Rosjanki są prześliczne: choć szybko ten swój obezwładniający, świeży wdzięk tracą. Ale są bardzo bezpośrednie, otwarte, trochę po dziecięcemu naiwne - i niewiarygodnie naturalne. We wszystkim.
7. Caracas, Wenezuela
Miasto, w którym operacje plastyczne funduje się nastolatkom z okazji ukończenia podstawówki. O ile w Los Angeles praktycznie nie spotyka się naturalnych biustów, tutaj poprawione są wszystkie twarze. Z oszołomienia trudno sie otrząsnąć - spotyka się buzie idealne, absolutnie symetryczne i pozbawione najdrobniejszych dysharmonii. Wenezuela ma obsesję na punkcie konkursów piękności. Kobiety są zaś tak piękne, że aż nierealne. Może to budzić strach.
8. Montreal, Kanada
Marzenie Amerykanina - Francja, ale blisko i po angielsku. Jak mawiał Oscar Wilde, dobrzy Amerykanie idą po śmierci do Paryża. A za życia zawsze mogą udać się do Montrealu. Mnóstwo szkół wyższych, mnóstwo wyrafinowanych studentek mówiących po francusku, lecz rozumiejących angielski. Panowie układający ranking okazali się nie tak znów płytcy - jak widzimy, liczy się dla nich nie tylko fizyczne piękno, ale też pewna aura.
9. Tel Awiw, Izrael
Miasto bardzo piękne, odległe od etnicznego zamętu Jerozolimy. Największy na świecie odsetek kobiet o cudownych, zielonych oczach. Ze względu na imigrację z całego świata, zapierająca dech w piersiach mieszanka typów etnicznych na jednej ulicy. Problemem może być tylko powszechna służba wojskowa kobiet po 18 roku życia. Z izraelskimi dziewczętami nie ma żartów. To one wyznaczają reguły gry. Przyznać jednak trzeba, że bardzo, ale to bardzo luźne.
10. Amsterdam, Holandia
Holenderki są modne, fajne, skore do zabawy, sympatyczne i łatwo się z nimi dogadać. Prawdziwe boginie jeżdżą ulicami na rowerach. Słowem, Amsterdam to wytchnienie.
Jest to, naturalnie, ranking ułożony przez Amerykanów. Których wciąż bywa w Polsce niewielu. Zresztą, brak Warszawy dziwi znacznie mniej niż nieobecność Paryża czy Rzymu - tradycyjnych stolic damskiej urody. One miejsce w czołówce straciły, ale my dopiero możemy je zyskać. Wszystko przed Polkami!
Tyle że Polki przyczyniają się ostatnio raczej do wzrostu pozycji... Londynu.
/Pardon/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz