Wydatki są bowiem straszliwe. Do 20. roku życia dziecko pochłonie 160 tys. złotych. Między 20. a 25. - kolejne 50 tysięcy. Edukacja jest w Polsce teoretycznie bezpłatna, ale państwo zapewnia dzieciom coraz mniej - i coraz gorszej jakości. Za odpowiednie wykształcenie dziecka, dające mu szansę na rynku pracy, muszą zapłacić rodzice.
Krasowscy, rodzina przykładowa wyższego stopnia. Warszawa. Dwie dziewczynki. Społeczna podstawówka - po 900 zł miesięcznie. Obiady w niej - po 150 zł. Karnet na basen - 300 złotych. Słowem, w godzinach nauki dzieci pochłaniają 2400 zł miesięcznie.
Po lekcjach - zajęcia dodatkowe. Krasowscy chcą być tip-top. Taniec - 250 zł miesięcznie. No i ubrania. Po 500 złotych miesięcznie. Krasowscy to chyba źle wybrana rodzina przykładowa. Wielu dorosłych tyle nie wydaje na ciuchy.
A może właśnie dobrze? Może tak powinno być? Może tak powinna wyglądać przeciętna polska rodzina?
Ale nie wygląda. Krasowscy przeznaczają na dwoje dzieci nawet 3,5 tys. miesięcznie. Nie są jacyś strasznie rozrzutni. Zuzia i Maja nie dostają na przykład kieszonkowego. Ale to dopiero początek. Zuzia ma 13 lat, Maja 10. Prawdziwe wydatki dopiero przed Krasowskimi. Strach się bać.
Sami oceniają, że córki wyniosą ich do 25. roku życia ponad milion złotych. Zdaniem Centrum, powinni wydać tylko 380 tysięcy. Ale Centrum, jako się rzekło, uśrednia. Albo podaje wariant minimum.
Jeszcze inaczej szacuje Stowarzyszenie Pomocy Samotnym Matkom "Pozwól Żyć". Zdaniem Wity Bardeckiej, jest to średnio 900 złotych miesięcznie. Słowem, do względnego usamodzielnienia się - jakieś 270 tysięcy. Choć w Polsce rodzice tradycyjnie pomagają dzieciom nadal. Często aż do śmierci. Dzieci rodzicom - znacznie rzadziej.
Niemowlę, bez opiekunki, kosztuje według "Dziennika" ponad 600 złotych miesięcznie. Nastolatek - już 2 tysiące. Oczywiście mówimy o dzieciach, które nie chorują . Gdy zechcemy leczyć je prywatnie, wiadomo.
Mamy więc pełne spektrum szacunków. Od realistycznych Wity Bardeckiej, poprzez uśrednione Centrum - tyleż realne, co tzw. średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw. Poniżej której zarabia 65 proc. Polaków. Aż po ambitne - państwa Krasowskich.
Centrum - 700 złotych miesięcznie. Bardecka - 900. Krasowscy - 3500. No i jest jeszcze GUS - jakieś 1000 złotych na dziecko miesięcznie.
Osobnym problemem jest, ile to wszystko ma wspólnego z rzeczywistością. Oraz rzeszą ludzi, która zarabia właśnie 700, 900 albo 1000 złotych miesięcznie. I z tego jeszcze utrzymuje dzieci.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz