To najbardziej wstydliwy epizod w biografii tego znakomitego polskiego reżysera. Cytuję za Filmweb.pl:
W połowie lat 70. [Polański] nawiązał współpracę z francuskim pismem "Vogue Hommes", dla którego miał wykonać zdjęcia nastoletnich dziewczynek. Polański był zachwycony: "Spodobała mi się ta propozycja - mówił - gdyż lubię dziewczęta w tym wieku, a one, z niewiadomych powodów, lubią mnie." Sam musiał znaleźć nastoletnie modelki. Przyjaciel z Los Angeles polecił mu trzynastoletnią Samanthę Gailey. Polański skontaktował się z jej matką i poprosił o pozwolenie na wykonanie zdjęć. Pierwszą sesję zorganizowano 20 lutego 1977 roku. Polański poprosił dziewczynkę, żeby zdjęła koszulę do kilku zdjęć. Gailey opowiada, że nie podobało jej się, że chce ją fotografować topless, ale wydawało jej się, że tak powinna postąpić profesjonalna modelka. Na drugą sesję dziewczynka w ogóle nie chciała jechać. "Czułam się zakłopotana tym, co stało się za pierwszym razem - mówi Gailey - Z drugiej jednak strony nie chciałam tracić takiej okazji i zachować się dziecinnie czy niedojrzale." Polański zawiózł Samanthę do posiadłości Jacka Nicholsona niedaleko Beverly Hills. Tam zaoferował trzynastolatce szampana i kazał pozować topless w wannie. "Wypiłam co najmniej trzy kieliszki. Nie piłam wcześniej alkoholu, więc zaczęło mi się kręcić w głowie. Kiedy powiedział, że chce pójść ze mną do jacuzzi, zrozumiałam, że coś jest nie tak. Wiedziałam, że nie powinien o to prosić. Byłam w tarapatach i chciałam się stamtąd wydostać. Powiedziałam mu, że dostałam napadu duszności i muszę natychmiast wracać do domu." Wtedy Polański podał Samancie silny środek uspokajający i ją zgwałcił. Następnie odwiózł ją do domu i wrócił do hotelu. Matka Samanthy zadzwoniła na policję.
Roman Polański został oskarżony o "stosunek płciowy z nieletnią, gwałt po podaniu środków odurzających, deprawację, czyny lubieżne i sodomię". Jednak adwokaci obu stron zawarli deal. Polański przyznał, że "odbył stosunek" z trzynastolatką i po odsiedzeniu 42 dni w więzieniu został zwolniony "za odpowiednie zachowanie". Sprawa miała trwać dalej, jednak reżyser wyjechał na zawsze ze Stanów Zjednoczonych.
I oto po latach ofiara Romana Polańskiego wybacza mu. Kobieta ma dziś 44 lata, używa nazwiska Samantha Geimer. Pisze o tym Dziennik.pl:
"Polański nie jest zagrożeniem dla społeczeństwa" - wyznaje telewizji HBO ofiara gwałtu Samantha Geimer. "Nie uważam, by powinien być zamknięty na zawsze w więzieniu. Zresztą nikt prócz mnie o nic go nie oskarżył" - tłumaczy w dokumencie, który zaprezentowano na trwającym właśnie amerykańskim festiwalu filmowym "Sundance". (...)
"Myślę, że żałuje tego, co uczynił i wie, że było to złe" - przekonuje Samantha Geimer. I dodaje, że to było to tak dawno, że nie czuje już do Polańskiego żalu. "To już tylko złe wspomnienie... Ale nauczyłam się z nim żyć" - kończy kobieta.
Czy należy spodziewać się, że Roman Polański wróci do USA?
A swoją drogą, trudno nie odnieść wrażenia, że los okazał się dla niego nader łaskawy. Wyobraźmy sobie, jak skończyłby tzw. zwykły człowiek, który dopuściłby się pedofilskiego gwałtu i stanąłby za to przed sądem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz